Jaśminowa serweta

Ostatnio zawładnęła mną lniana włóczka Lenka z Włóczek Warmii o której opowiadałam Wam przy okazji prezentacji serwetki w kolorze kawy z mlekiem. W rzeczywistości to był już drugi udzierg z tej nitki, natomiast pierwszym była jaśminowa serweta o średnicy 120 cm.



Wzór pochodzi z gazetki Sabrina Robótki Extra nr 3/2016. Od razu bardzo mi się spodobał, bo jest mocno ażurowy i delikatny. Jego urodę pięknie podkreśla ciemny blat stołu na którym leży serweta.



Mimo sporego rozmiaru (wykorzystałam 2,5 motka czyli jakieś 750 m nitki), serwetę bardzo sprawnie się dziergało. Natomiast największy problem miałam z jej właściwym naciągnięciem. Po raz pierwszy użyłam dwóch kawałków styropianu ale ich powierzchnia nie była wystarczająca i po odpięciu okazało się, że wyszło mi jajo zamiast koła. Tak mnie to denerwowało, że poświęciłam się i napięłam ją po raz drugi (!) ale teraz już na pięciu styropianach. Też nie wyszło idealnie, ale to przez rozsypujący się styropian i wyginające się szpilki. Inaczej się nie dało. Trudno, muszę się pogodzić z tym, że jest trochę krzywa. Ale trzeci raz już nie będę jej naciągać bo naprawdę nie cierpię tego robić.

Może macie jakieś sprawdzone szpilki, które nie rdzewieją i nie są zbyt miękkie? Będę bardzo wdzięczna za wszelkie namiary.

Miłego dnia :)
Kasia   

Komentarze

  1. Serweta jest zjawiskowa, warto było się pomęczyć. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Serweta delikatna, eteryczna po prostu piękna😃w kwestii szpilek to moimi ulubionymi są z główkami w kształcie listków nie najcieńsze ale dobrze się je wpina☺Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Serweta piękna! A "naciąganie" to prawdziwa zmora, niestety w przypadku lnu nie da się tego ominąć. Warto było!!! Pięć styropianów:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Blokowanie, naciaganie, szpilki i styropian... temat rzeka dla każdego, kto robi serwetki. Też tego nie znoszę, ale niestety, przy w większości przypadków nie ma zmiłuj, po prostu trzeba. Ja przy dużych pracach rozkładam prześcieradło na dywanie i przypinam, a szpilki wymieniam na bieżąco. Serweta jest piękna, na pewno na żywo wygląda jeszcze lepiej ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, nie ma zmiłuj :). Kiedyś robiłam tylko tak jak Ty, ale odkąd mam problemy z kolanami musiałam znaleźć jakąś alternatywę czyli styropian. Co do szpilek, to miałam wiele lat takie zwykłe z kolorowymi łepkami, które ani specjalnie nie rdzewiały ani się nie wyginały. Niestety już się wykończyły, a ich następczynie są po prostu beznadziejne. Dlatego zdecydowałam się dzisiaj i kupię igły do zastrzyków, podobno fajny patent. A jak jest w rzeczywistości to się przekonam :).

      Usuń
  5. Wygląda bardzo efektownie! Jest po prostu piękna!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow! Serweta jest niesamowita! Podziwiam każde zdjęcie :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepiękna! Jestem oczarowana! Jeżeli chodzi o napinanie i szpilki - ja osobiście w ogóle szpilek nie używam... Jak już napinam, to bardzo moje robótki rozciągam, zwykle na ręczniku i przykrywam drugim, ale... nie robiłam nigdy tak dużych projektów, to raz, a dwa, że boję się właśnie, że szpilki zaczną rdzewieć, no i nie mam gdzie trzymać styropianu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie przed chwilą przetestowałam igły do zastrzyków, pomysł rewelacyjny. Są ostre, łatwo się je wpina i oczywiście nie rdzewieją. Sadzę, że posłużą mi długo, a wydatek 9 zł za 100 szt. to naprawdę niewiele. Polecam :).

      Usuń
  8. Powiew delikatności. Cudowna. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam takie obrusiki:) Wyglądają ślicznie, a na Twoim stole wygląda pięknie:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz